Przemyślenia

Świąteczne refleksje

Czuję zapach pomarańczy, widzę parę unoszącą się nad zupą grzybową, obok palący się płomień przypominający o tlącej się miłości dookoła… W oddali mieniące się lampki na przystrojonej choince. Śmiech dziecka, podpatrywanie na prezenty najmłodszych. Komórka, która co chwilę brzęczy, a za oknem spadające płatki śniegu.

Spokój. Szczęście. Moment, w którym doceniam to, że mam z kim usiąść przy wigilijnym stole, podzielić się opłatkiem, pośpiewać kolędy. Uścisk taty, szklące oczy mamy i uśmiech siostry. To moje cenne skarby, które chcę zachować na cały przyszły rok. To właśnie najbliżsi dają nam mnóstwo siły do działania. Motywację, która od dziecka staje się motorem napędowym naszego życia.

Wdzięczność… to coś, nad czym starałam się pracować przez ten rok. Skupianie się na tym, co mam. To właśnie te z pozoru banalne rzeczy… są najcenniejsze! Wiem, że to trudne. Na ogół zbyt często rozmyślamy o tym, czego nam brakuje. Ale pomyśl… co jeśli zachorujesz? Stracisz bliską osobę? W każdej chwili nasze życie może odwrócić się do góry nogami. Wtedy przestaje liczyć się wszystko… to co posiadasz, gdzie pracujesz. Koniec końców nie liczy się nic, oprócz miłości i bliskości z drugim człowiekiem. Najważniejsze jest to, ile dajesz z siebie innym.

Dzisiaj… jestem wdzięczna za dłonie, które czują tak wiele, za oczy, które potrafią dostrzec tyle szczegółów, za nogi, które mnie prowadzą, za serce, które może kochać i za życie, które dostałam.

e34431f3a5e03f29504239cdc1b98936

Reklamy
Przemyślenia

Odnaleźć sens

Dlaczego tak bardzo zależy nam na akceptacji innych? Dlaczego robi się nam smutno, kiedy ktoś nas nie rozumie, odrzuca, nie chce. W jakiejkolwiek relacji…związku, przyjaźni, nawet rodzinie. Myślę sobie ile razy się zawiodłam… i czy da się od tego uodpornić? Kiedy już pokładasz nadzieje w drugiej bliskiej Ci osobie, nagle ona odchodzi. To wszystko co zdarzyło się do tej pory musisz wymazać. Albo starać się nie myśleć o tym, tylko być „tu i teraz”… znasz to?

Szukam recepty na to, próbuje usprawiedliwiać czyjeś zachowania, intencje. Tylko po co? W głowie rodzi się mnóstwo pytań, na które najczęściej nie znajduję odpowiedzi. Może po prostu trzeba się przygotować na to, że w życiu nic nie jest pewne, że wszystko co masz, możesz zaraz stracić. Nasza podświadomość podpowiada nam często mylne schematy myślenia – „nie jesteś zbyt dobry”, „nie zasługujesz” bla bla bla. Właśnie, że nie! Nic ani nikt nie jest w stanie zmienić poczucia Twojej wartości, bo masz ją w sobie.

Wiesz co? Nauczyłam się, że każde zranienia, odrzucenia, gorsze chwile są po coś. Chociaż na początku sprawiają ból i cholernie trudno się z tym pogodzić, to po jakimś czasie dostrzegam dlaczego było tak, a nie inaczej. Tak wiele zależy od nas… naszego podejścia. Wydaje mi się, że łatwiej przyjąć trudne chwile z takim nastawieniem. Nadając temu sens. Może właśnie w tym tkwi odpowiedź?

 

Przemyślenia

Oczekiwania – czy naprawdę są konieczne?

Pusta kartka. W słuchawkach muzyka, która sprawia, że skupiam się na głosie mojego serca i po prostu… stawiam słowo za słowem. Pozwalam popłynąć myślom swobodnie, bez narzucania schematów… tego co, i jak powinnam. Przyszło mi na myśl słowo oczekiwania. Ostatnio sporo zastanawiałam się nad tą kwestią. Skąd wynikają, do czego nas prowadzą i co powodują. Czego możemy oczekiwać?

– zrozumienia – tego o czym mówimy, co czujemy – a przecież tak naprawdę nikt nas nie rozumie tak, jak my sami… Nie wszyscy muszą nas rozumieć, bo każdy z nas został inaczej „zaprogramowany”; wychowany. Posiadamy w głowie różne doświadczenia, które kreują nasze schematy myślenia. To wszystko determinuje to jacy jesteśmy dzisiaj i kogo potrafimy zrozumieć, a kogo nie.

– akceptacji – udowodnienia sobie, że inne osoby cię szanują, podziwiają. Nie każdy będzie nas lubić i trzeba się na to przygotować, ponieważ jesteśmy różni – tak jak my możemy się z kimś nie zgodzić, nie podzielać jego zdania, ktoś może nas zwyczajnie denerwować- tak może stać się też w drugą stronę.

– zaangażowania – jeżeli ja nie jestem w stanie się zaangażować na 100%, to nie mogę oczekiwać tego od drugiej osoby! A jeżeli daje z siebie wszystko, a druga strona odpuszcza- mogę być smutna, zła, sfrustrowana ALBO wysnuć z tego wniosek – czy warto? Czy to odpowiednia osoba? Wierzę, że każda sytuacja, każdy człowiek nas czegoś uczy; a z tej lekcji możesz wynieść coś dla siebie, jeśli tylko chcesz…

– podwyżki – często spotykam się z przeświadczeniem, że to szef powinien sam się domyślić, docenić zaangażowanie w wykonywaną pracę i podnieść stawkę… Jednak najczęściej tak się nie zdarza. Jeśli sam nie zadbasz o to czego potrzebujesz, nikt nie zrobi tego za Ciebie! To czego boimy się najbardziej w 90% się nie sprawdza… i jest przeważnie tym, co powinniśmy zrobić. Kiedy mam przed sobą ważną rozmowę, przypominam sobie te słowa – i walczę o swoje. Nie jest też tak, że nie mam z tym problemu – jednak cały czas się tego uczę.

– spełnienia naszych pragnień – kiedy składam komuś życzenia urodzinowe nie życzę „spełnienia marzeń”, tylko mówię „spełniaj marzenia!”. One same się nie spełnią. Zrozumiałam, że ja muszę zrobić wszystko co w mojej mocy, aby coś osiągnąć, zdobyć to czego pragnę na tyle, na ile jestem w stanie. A całą resztę – (w jaki sposób to zostanie zrealizowane) zostawiam Bogu. Wystarczy zaufać… tylko nie tak w 90%, tylko maksymalnie – całym sobą.

Na to co najlepsze, najpiękniejsze i najbardziej wymarzone czasem trzeba długo czekać… ale być może to czekanie jest po coś. Czasem to nie jest dobry moment, czasem trzeba znaleźć się na samym dnie, aby się odbić i zrozumieć siebie – a potem dokonać niemożliwego.

Można by wymieniać dalej całą listę oczekiwań, które kierujemy w stosunku do innych… ale myślę sobie, jaki to ma sens? Oczekiwania są często nieodłączną częścią rozczarowań i frustracji. Może warto w pierwszej kolejności pomyśleć o sobie. Co ja mogę zrobić aby było lepiej, żeby coś się zmieniło? Przede wszystkim czego oczekiwać od siebie, a później od innych.

I always feel happy, you know why? Because I don’t expect anything from anyone; expectations always hurt. Life is short. So love your life. Be happy. And keep smiling.
Just live for yourself and always remember:
Before you speak… Listen
Before you write… Think
Before you spend… Earn
Before you pray… Forgive
Before you hurt… Feel
Before you hate… Love
Before you quit… Try
Before you die… Live.
W.Shakespeare

Przemyślenia

Niepodległa

Jest 11. listopada, dzień setnej rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości. Nie myślę o tym często, jednak dzisiaj warto się zatrzymać i być wdzięcznym za wolny kraj… Każdy z nas może robić to, co chce, ma możliwość wyboru zawodu, tego co chce zjeść, czy w co się ubrać. Ma prawo wyrażać swoje zdanie i dokonywać różnych wyborów… niestety, nie zawsze tak było. Przede wszystkim nie jesteśmy zmuszeni do wojny; ogromu cierpień i trosk życia codziennego, martwienia się o przeżycie kolejnego dnia.
Przychodzi mi na myśl moja babcia, która przetrwała II wojnę światową. Pamiętam, jak ze łzami w oczach opowiadała szczegóły z tego okresu, które utkwiły jej mocno w pamięci… ile w tych wspomnieniach było smutku, żalu, strachu. Nie wiem, czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak mógł wyglądać zwyczajny dzień w tym czasie?
Miałam przyjemność ostatnio śpiewać w Nowym Sączu na koncercie zorganizowanym z okazji dzisiejszego Święta. Wykonałam piosenkę, która sprawia, że mocniej bije mi serce i czuję ogromne wzruszenie. „Listy z Kołymy” to słowa 17-letniej dziewczyny pisane z obozu koncentracyjnego skierowane do własnej matki. Przeczytajcie sami fragment tego utworu i zastanówcie się jak ważna jest wolność naszego Narodu…

Posłuchaj fragmentu

Listy z Kołymy /Marian Jonkajtys/
Mamo, ty pewnie niepokoisz się co ze mną?
Dali wyrok łagodny. Zaledwie dziesięć latek.
Ja mam siedemnaście więc nie płacz nadaremno.
Ja zdążę jeszcze w życiu nacieszyć się światem.
A w obozie- nic nadzwyczajnego.
Psy, baraki i z drutu zasieki.
Tylko dziwne: wrzesień – a tu coś takiego,
Że po lodzie możesz chodzić środkiem rzeki.
Cóż…syberyjska zima. I mróz wszechwładny pan.
Kołyma ech, Kołyma… Spiec- łagier, Magadan.

 

Pobudka jest o piątej, a po niej, co ranka
Ponad godzinę czekać jesteśmy zmuszone;
Bo rewizja i apel . Rozkaz komendanta.
Trzy na śmierć dziś zamarzły…głodem wycieńczone.
A poza tym nic się nie dzieje.
Ładujemy wagony od rana.
Bo tu jest tak:”Kto nie pracuje- ten nie je”.
Nie martw się. Wytrzymam…Mamusiu kochana.
A w koło śnieg i zima, Też swój wyrabia plan.
Kołyma ech, Kołyma… Spiec- łagier, Magadan.
Przemyślenia

Stop don’t go

Dzisiaj od rana słucham jednej piosenki, która oddziałuje na mnie w niesamowity sposób. Przenikające się dźwięki i tekst, który mówi sam za siebie.

Myślę sobie, jak często robimy coś wbrew sobie? Nie zastanawiając się nad konsekwencjami lub kierując się jedynie impulsem. Chociaż serce jest najwspanialszym drogowskazem, to coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że rozsądek jest tak samo ważny. Pomimo tego, że mam wrażliwą duszę i mnóstwo pragnień, życie nauczyło mnie, że nie można wiecznie żyć marzeniami i bujać w obłokach. Musimy też w odpowiednich chwilach stąpać mocno po ziemi.

Jesteśmy odpowiedzialni za to, jak wygląda nasze życie. Co w nim robimy, w jakie relacje wchodzimy, w co się angażujemy, a co zaniedbujemy… Może Ty też tak masz, że czasem widzisz „czerwone światło”, które podpowiada Ci, że trzeba się zatrzymać, zwolnić. W czymkolwiek jesteś, bądź w tym na 100% w zgodzie ze sobą.