Przemyślenia

Niepodległa

Jest 11. listopada, dzień setnej rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości. Nie myślę o tym często, jednak dzisiaj warto się zatrzymać i być wdzięcznym za wolny kraj… Każdy z nas może robić to, co chce, ma możliwość wyboru zawodu, tego co chce zjeść, czy w co się ubrać. Ma prawo wyrażać swoje zdanie i dokonywać różnych wyborów… niestety, nie zawsze tak było. Przede wszystkim nie jesteśmy zmuszeni do wojny; ogromu cierpień i trosk życia codziennego, martwienia się o przeżycie kolejnego dnia.
Przychodzi mi na myśl moja babcia, która przetrwała II wojnę światową. Pamiętam, jak ze łzami w oczach opowiadała szczegóły z tego okresu, które utkwiły jej mocno w pamięci… ile w tych wspomnieniach było smutku, żalu, strachu. Nie wiem, czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak mógł wyglądać zwyczajny dzień w tym czasie?
Miałam przyjemność ostatnio śpiewać w Nowym Sączu na koncercie zorganizowanym z okazji dzisiejszego Święta. Wykonałam piosenkę, która sprawia, że mocniej bije mi serce i czuję ogromne wzruszenie. „Listy z Kołymy” to słowa 17-letniej dziewczyny pisane z obozu koncentracyjnego skierowane do własnej matki. Przeczytajcie sami fragment tego utworu i zastanówcie się jak ważna jest wolność naszego Narodu…

Posłuchaj fragmentu

Listy z Kołymy /Marian Jonkajtys/
Mamo, ty pewnie niepokoisz się co ze mną?
Dali wyrok łagodny. Zaledwie dziesięć latek.
Ja mam siedemnaście więc nie płacz nadaremno.
Ja zdążę jeszcze w życiu nacieszyć się światem.
A w obozie- nic nadzwyczajnego.
Psy, baraki i z drutu zasieki.
Tylko dziwne: wrzesień – a tu coś takiego,
Że po lodzie możesz chodzić środkiem rzeki.
Cóż…syberyjska zima. I mróz wszechwładny pan.
Kołyma ech, Kołyma… Spiec- łagier, Magadan.

 

Pobudka jest o piątej, a po niej, co ranka
Ponad godzinę czekać jesteśmy zmuszone;
Bo rewizja i apel . Rozkaz komendanta.
Trzy na śmierć dziś zamarzły…głodem wycieńczone.
A poza tym nic się nie dzieje.
Ładujemy wagony od rana.
Bo tu jest tak:”Kto nie pracuje- ten nie je”.
Nie martw się. Wytrzymam…Mamusiu kochana.
A w koło śnieg i zima, Też swój wyrabia plan.
Kołyma ech, Kołyma… Spiec- łagier, Magadan.
Reklamy
Przemyślenia

Stop don’t go

Dzisiaj od rana słucham jednej piosenki, która oddziałuje na mnie w niesamowity sposób. Przenikające się dźwięki i tekst, który mówi sam za siebie.

Myślę sobie, jak często robimy coś wbrew sobie? Nie zastanawiając się nad konsekwencjami lub kierując się jedynie impulsem. Chociaż serce jest najwspanialszym drogowskazem, to coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że rozsądek jest tak samo ważny. Pomimo tego, że mam wrażliwą duszę i mnóstwo pragnień, życie nauczyło mnie, że nie można wiecznie żyć marzeniami i bujać w obłokach. Musimy też w odpowiednich chwilach stąpać mocno po ziemi.

Jesteśmy odpowiedzialni za to, jak wygląda nasze życie. Co w nim robimy, w jakie relacje wchodzimy, w co się angażujemy, a co zaniedbujemy… Może Ty też tak masz, że czasem widzisz „czerwone światło”, które podpowiada Ci, że trzeba się zatrzymać, zwolnić. W czymkolwiek jesteś, bądź w tym na 100% w zgodzie ze sobą.

Przemyślenia

Skrzydła dziecka

Siedzę na ławce w jednym z krakowskich parków i obserwuję co dzieje się wokół mnie. Czuję na swojej skórze to, co lubię najbardziej, czyli ciepło. Powietrze jest rześkie i (jeszcze) czyste. Przede mną świeżo skoszona trawa pośrodku wielu drzew. Natura… czyli mój azyl, który jest sposobem na wyciszenie i relaks.

Patrzę na osoby, które mnie mijają i myślę sobie, jak wiele ludzi jest na świecie!  Każdy z nich nosi w sobie jakąś historię, O czymś myśli, gdzieś podąża… To niby takie oczywiste, a dla mnie niesamowite. Czasem wręcz chciałabym podejść do jakiejś osoby i dowiedzieć się jakie wartości ukrywa pod skórą.

Będąc w parku dostrzegłam sporo spacerujących rodzin z dziećmi. Na pierwszy rzut oka można było zobaczyć miłość unoszącą się w powietrzu. Moją uwagę przykuł pewien obrazek: młodzi rodzice z założonymi rolkami podążali za dwójką ich (ok. 4 letnich) córek, które jechały na małych rowerkach, odpychając się nogami. Mama z tatą nie dość, że z zaangażowaniem uczyli swoje dzieci jeździć, to kibicowali im i chwalili z wielką dumą i uśmiechem. Dodatkowo, sami dobrze się bawili.

Zastanawiam się, ilu rodziców zdaje sobie sprawę z tego, jak ogromny wpływ mają na kształtowanie osobowości swojego dziecka. Mam wrażenie, że spora część nie przywiązuje wagi do zachowań czy słów, jakie kierują w stosunku do nich (najczęściej w emocjach)…

Chwaląc dziecko za nawet najmniejszy postęp (w jakiejkolwiek dziedzinie), wzmacniasz jego pewność siebie i odwagę do wyrażania własnego zdania. Podnosząc rękę na małą istotę, pokazujesz, że jest słaba, masz nad nią „władzę” i sprawiasz, że zamiast mieć w Tobie autorytet, zaczyna się Ciebie bać.

A to wszystko przekłada się w mniejszym lub większym stopniu na późniejsze dorosłe życie tego dziecka…

Będąc jeszcze na studiach pedagogicznych czytałam bardzo wartościową książkę Susan Forward „Toksyczni rodzice”. Autorka jest terapeutką pracującą z dorosłymi osobami, które zostały skrzywdzone w dzieciństwie. Porusza szeroko pojęte tematy toksycznych relacji między rodzicami a dziećmi i ich wpływu na dalsze funkcjonowanie w dorosłości. Toksyczność to nie tylko alkoholizm czy przemoc. To również ciągła krytyka, poniżanie, zaniedbywanie, nadmierna kontrola i podcinanie skrzydeł…

Przemyślenia

Peron czwarty

Peron 4. Słońce delikatnie ogrzewa mój kark, a ja oczekuję na pociąg, odpoczywając na ławce po intensywnym dniu w Gdyni. Mijają mnie różni ludzie. Niektórzy spokojnie siedzą, inni w pośpiechu z bagażami biegną na przeciwległy peron. Każdy o czymś myśli, gdzieś zmierza… Dzisiejszy świat skonstruowany jest w specyficzny sposób. Społeczeństwo oparte na świecie wirtualnym jest zdecydowanie mniej otwarte na siebie nawzajem niż kiedyś. Da się to zauważyć chociażby na dworcu czy jakimkolwiek miejscu publicznym. Co druga/trzecia osoba patrzy w telefon. Zamyka się we własnym świecie, często nie zauważając innych. Zamiast zapytać kogoś o drogę, korzystamy z wszelkich aplikacji. Zamiast czytać książkę, mamy bazę książek wirtualnych. Ciekawe jak jeszcze technologia zmieni nasze patrzenie na rzeczywistość, a tym samym nas…

Przemyślenia

Miłość… czym właściwie jest?

Za każdym razem jak myślę o tym silnym uczuciu, czuję ciepło i spokój w sercu. Tak bardzo wszyscy jej pragniemy… nie ma osoby na świecie, która nie chciałaby kochać i być kochana. Pomimo tego, jak bardzo potrafi zranić, zakochanie jest najpiękniejszym uczuciem, jakie możemy czuć. Przecież miłość jest w każdym z nas!

Prawdziwa, żywa i czysta miłość polega na codzienności, która może być wspaniała! Dzielenie z drugą osobą swoich radości, sukcesów, ale także zmartwień i gorszych dni… Miłość dla mnie to pragnienie szczęścia drugiej osoby bardziej, niż własnego. To przede wszystkim wsparcie, szacunek, czułość, przyjaźń połączona z romantyzmem. To odrobina szaleństwa, ale także umiejętność zachowania powagi w odpowiednich chwilach.

Pamiętam, jak pierwszy raz się zakochałam – bez pamięci. Byłam tak szczęśliwa, że mogłam góry przenosić! Do wszystkich się uśmiechałam, czułam, że mam w sobie ogrom energii i chciałam aby każdy czuł to, co ja. W początkowej fazie, nie mogłam się skupić na powierzonych mi zadaniach, przez kilka dni nie byłam w stanie zbyt wiele jeść i nie rozumiałam, co się ze mną dzieje. A organizm po prostu dostał zbyt dużej dawki endorfin, które w taki sposób dawały o sobie znać. W skrócie – wpadłam jak śliwka w kompot! 😉  Patrząc na to z perspektywy czasu – to wręcz śmieszne! Ale po jakimś czasie pojawiały się kolejne fazy… Podekscytowanie każdym wspólnym spotkaniem nie było już tak silne, jak na początku. Jednak potrafiłam cieszyć się obecnością drugiej, tak bliskiej mi osoby.

Myślę sobie, co można zrobić, aby uczucie do naszych połówek nie słabło… Z pewnością zależy to od zaangażowania dwóch stron.. ale według mnie sekret ukryty jest w zwyczajnych, prostych gestach, które stają się niezwykłe. Przytulenie, zrobienie porannej kawy, kwiat podarowany bez okazji, poleżenie razem na kocu w parku, wyjście na randkę w jakieś proste ale niecodzienne miejsce, docenienie starań drugiej osoby… to właśnie poprzez te wszystkie drobne czynności pokazujemy swoje uczucia.

Kocham Cię – to tak mocne słowo, a tak często nadużywane i nieprzemyślane. Nie zapomnę, jak uwierzyłam w pewną miłość, która wydawała się spełnieniem moich marzeń. Czułam, że była wyjątkowa… taka, jaką sobie wymarzyłam. Jednak… pomyliłam się. W tym czasie, przeżyłam to bardzo mocno i nawet do dnia dzisiejszego nie jestem w stanie całkowicie zapomnieć o tym człowieku. Wydaje mi się, że z czasem prawdziwe uczucie słabnie, ale nie mija. Kiedyś przeczytałam cytat, który bardzo mocno utkwił mi w pamięci…

„Wierzę, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. 
Ludzie zmieniają się po to, abyśmy mogli nauczyć
ich sobie odpuszczać. Sprawy przyjmują zły obrót,
po to byś mógł docenić je kiedy wszystko jest dobrze.
Wierzymy w kłamstwa po to, by w końcu nauczyć się
ufać tylko sobie (…) A czasami bywa tak że dobre
rzeczy rozpadają się po to, aby jeszcze lepsze
mogły powstać…”

I tak też się stało. Mój związek rozpadł się po to, aby zrobić miejsce dla kolejnego człowieka, dzięki któremu odkryłam to, czego nie dostrzegłam wcześniej. Pokazał mi życie z zupełnie innej perspektywy. Zainspirował mnie do podróżowania, nauczył mnie jak cieszyć się chwilą, być „tu i teraz”. Mimo tego, że bałam się zaufać kolejny raz, dostrzegłam, że miłości nie można budować na strachu. Trzeba próbować… szukać, aż wreszcie znajdzie się swoje szczęście, drugą połowę własnej duszy. Wierzę, że każda osoba, którą spotykamy w życiu jest nam dana w jakimś celu… Być może jedna ma być dla nas lekcją, dla drugiej my będziemy drogowskazem, aż w końcu dwa przeciwstawne bieguny staną się jednością…

Najważniejsze jest żyć w zgodzie z własnym sercem. Kiedy jesteśmy szczęśliwi z sobą samym, poukładamy swoje uczucia, wówczas jesteśmy gotowi na wejście w relacje z drugim człowiekiem.