Zdjęcia

Jesienna tęcza drzew

Nie wiem jak Wy, ale ja pokochałam jesień! Za te cudowne kolory, zapachy i jej różne oblicza… poranną mgłę, delikatne słońce, liście spadające z drzew. Kiedy na zewnątrz jest chłodno, mogę schować się pod kocem z gorącą czekoladą i wtopić w ciekawą książkę. Zapalić świeczki, stworzyć klimat, w którym zwyczajnie czuję się dobrze. Czy wypić z przyjaciółką grzane wino 🙂 Jesień pomimo tego, że bywa pochmurna i smutna ma też w sobie magię, z której możemy czerpać mnóstwo dobrej energii.

Ostatnio po raz kolejny odwiedziłam Ojców – tym razem w kulminacyjnym momencie jesieni. Kocham napawać się takimi widokami! Zobaczcie sami tę jesienną tęcze drzew…

 

Reklamy
Podróże

Podróże małe i duże

Słoneczny niedzielny poranek obudził mnie ciepłymi promieniami, przebijającymi się przez okna mojego pokoju. Przeciągając się, wstałam z łóżka rozpoczynając nowy dzień. Otworzyłam balkon, łapiąc głęboki oddech świeżego powietrza. Uśmiechnęłam się na myśl, że mam w końcu całkowicie wolny dzień – dla siebie. Pomyślałam, co mogłabym dziś zrobić dobrego… dla swojego ducha i ciała. Pojawił się pomysł, który już chodził za mną od dłuższego czasu. Pamiętam, jak jeszcze w podstawówce byłam w Ojcowskim Parku Narodowym. Obraz wielobarwnych drzew pośród strzelistych skał, utkwił mi w głowie. Chciałam tam wrócić.. aby czerpać radość z widoku złotej jesieni. Wpisując adres w Google Maps okazało się, że to miejsce jest bardzo blisko lokalizacji, w której mieszkam.

Przyjaciel, z którym planowałam ten dzień rozchorował się, inni też mieli już plany, więc pomyślałam… to właśnie będzie czas dla mnie! Nie zastanawiając się, wzięłam aparat, kluczyki do auta i wsiadłam do samochodu, ruszając przed siebie. W samochodzie towarzyszyły mi ulubione dźwięki i nim się obejrzałam, byłam na miejscu.

Ojcowski Park Narodowy przywitał mnie delikatnym powiewem wiatru i uśmiechem starszej pani, która stała tuż obok znaku wprowadzającego na teren Parku. Przede mną godzina drogi… szłam powolnym krokiem rozkoszując się zapachem lasu, śpiewem ptaków i liśćmi spadającymi z drzew. Starałam się dostrzec każdy szczegół – każdy mały cud! Koło mnie przechodziło sporo rodzin z dziećmi, kilka par, jak również samotnych wędrowców😊 Niektórzy, (tak jak ja) zatrzymywali się, aby zrobić zdjęcie. Minęła godzina, a ja znajdowałam się w miejscu kulminacyjnym. To właśnie tam byłam 13 lat temu! Przede mną niesamowicie wysokie skały, a nad nimi różnorodne drzewa. Dopiero niektóre zmieniały swój kolor, ale już niebawem będzie tam jesienna tęcza drzew! Za mną znajdowała się Brama Krakowska, która wprowadzała turystów w nową ścieżkę. Stojąc w niej, można było zobaczyć z szerszej perspektywy cały wytwór natury, jaki zafundowała temu miejscu. Usiadłam na ławce i zwyczajnie cieszyłam się chwilą. W oddali dostrzegłam uroczy drewniany domek, przy którym siedziała starsza kobieta, na starym drewnianym krześle. Przed sobą miała stolik, gdzie rozłożone były do sprzedania jej naturalne przetwory; soki i dżemy. Uśmiechała się skromnie i wyglądała uroczo! Przed powrotem napiłam się gorącej, pysznej kawy, otuliłam ciepłym szalikiem i już w towarzystwie nieco chłodniejszego powietrza, wróciłam do miejsca, gdzie czekał na mnie mój samochód.

To była niezwykle prosta, a jednak inspirująca mała podróż 😊 Czasem dobrze jest wyjść gdzieś w samotności. Dać sobie przestrzeń do poukładania myśli, zwrócenia uwagi na te wszystkie małe cuda, które są wokół nas, a których często nie dostrzegamy będąc w towarzystwie.

➡️ Zdjęcia